Rozmowa
Podczas rozmowy w sumie nie odzywałem się za dużo... ktoś mógłby powiedzieć, że czasami coś tam wybełkotałem, ale w końcu jakoś dobrnąłem do końca rozmowy. Pani A. Kowalczyk, gdy widziała moją speszoną i wystraszoną minę powiedziała z bardzo serdecznym i miłym uśmiechem: "Jejku, jaki zdenerwowany" J i muszę powiedzieć, że daleko od prawdy, to ona nie była. A pisać będę pod niby ksywą, bo ZM to raczej nie jest pseudonim, a mi to nawet odpowiada. Pamiętam, jak kiedyś marzyłem, by ujrzeć w Głosie Pomorza artykuł podpisany właśnie w taki sposób. No cóż, jak widać, marzenia się spełniają... co prawda, nie w pełni, ale jednak. Mój kolejny art. Ma traktować o Czym Tylko Chcę, dodam jeszcze tylko, że ma być to ostatni artykulik o CTC. Następny będzie już na "zamówienie". I to właśnie mi się, motyla noga, podoba! No to teraz zajmijmy się Shmatą... Od pewnego czasu próbował on poderwać dziewczynę (kolejną).
Orientacja muzyczna .